Kto lubi dobrze zjeść I napić się wina? Na dodatek w anturażu naprawdziwszej, małego tego, wzruszająco pięknej przyrody. Nas, zestawienie – wino, coś na ząb i ten jedyny w swoim rodzaju klimacik miejsca – rozkłada na łopatki. A jeśli jeszcze coś na ząb okazuje się jedzeniem palce lizać i nigdzie indziej czegoś takiego nie spróbujecie, to wtedy na poważnie zastanawiamy się jak chwile przekuć w wieczność. 

Chodźcie z nami, pokażemy Wam 5 najsmaczniejszych miejscówek. 

Jeśli w progu szeroko otwartych drzwi powita Was, szczerą i dobrą energią, drobna blondynka o roześmianych oczach, to możecie być pewni, że trafiliście do lubuskiej Winnicy Kinga.

Enoturystyczny fenomen winnicy to właśnie gospodarze, Kinga i Robert oraz ich kuchnia. Oprócz wina, zajmują się także produkcją octów winnych i  marynat z owoców winorośli.  Hitem winnicy są gołąbki zawijane w kiszone liście winogron. I zawsze wszystko kręci się wokół stołu, bo jak mówią: Spotkania, rozmowy przy dobrym winie i smacznym jedzeniu – to dla nas najważniejsze!  A gotują wprost fantastycznie. Tutaj znajdziecie lokalność w najlepszym wydaniu.

Każdy kto będzie chciał zatrzymać się tam na dłużej, a uwierzcie nam, będzie chciał, może skorzystać z oferowanych noclegów w Winnej Chacie. Sielsko – wiejski spokój, wino i zdrowa, przepyszna regionalna kuchnia? To ten adres.

Idąc dalej kulinarnym tropem trafiamy na łagodne Wzgórza Trzebnickie, prosto pod strzechy polowej kuchni Winnicy Moderna.

Koncept Żar Wino to lokalne wina, lokalni szefowie kuchni, lokalni serowarzy, ale już goście mogą być z całego świata. To teraz wyobraźcie sobie, że rozsiadacie się na mięciutkich snopkach słomy lub wygodnych leżakach, dookoła malownicze rzędy winnych krzewów, w nosie kręcą was nieziemskie zapachy przygotowywanych na ogniu smakołyków, w kieliszku wino, do którego zagląda ciekawie koń… Tak, koń, nawet dwa. A nieopodal spacerują puszyste alpaki.

Odpłynęliście? To ocknijcie się szybciutko i sprawdźcie terminy najbliższych edycji, a potem skrzyknijcie przyjaciół, rodzinę i w drogę. Bawcie się dobrze! 

Zmieniamy ciut scenerię. Pozostaje oczywiście winnica. Po środku klimatyczna wiata. Dookoła bezkres jurajskich, pachnących łąk i pól. Pod wiatą stoi smacznie nakryty stół, sery długodojrzewające i wędzone, świeżuchne I pachnące polędwiczki, żeberka, kiełbaski, najlepsze butelki wina, wszystko z jednego przysiółka. Winiarz, serowar i zadymiarz w jednej osobie?

Znamy takiego. Paweł z Winnicy Zagardle nakarmi Was, napoi, sprzeda kilka zabawnych historyjek, a na koniec nie wypuści z pustymi rękami. Człowiek orkiestra z talentem standupowca. Poczucie humoru, sympatyczna bezpośredniość i gościnność to kolejne atuty.

Każda wizyta w jego winnicy to gwarancja pełnego brzucha, dużo śmiechu i garści niezapomnianych wrażeń. 

Od Krakowa już całkiem niedaleko w absolutnie niesamowity Beskid Wyspowy. Wędrówka górskimi szlakami jest wręcz obowiązkowa, bo warto, ale też dlatego, że trochę ruchu pomoże Wam przeżyć wizytę w tzw. Koziarni – miejscu, w którym kubki smakowe po prostu szaleją. Oj, naprawdę ciężko je okiełznać.

Obłędne uczty antycznego Rzymu to pikuś przy tym co Was czeka w RestoBar Ogień – kulinarnym projekcie gospodarstwa. Węgorze, karasie, sandacze, koźlina pijana, królik w jogurcie z tymiankiem, dzik z jałowcem, podpłomyki ze śledziem, szpecle z grzybami z okolicznych lasów, zupa z pokrzyw, sery, desery, długo można wymieniać. A wszystko obrabiane na otwartym ogniu.

Po takiej wyżerce już tylko jedno Wam pozostaje. Zalec na hamaku w cieniu drzew, zmrużyć oczy i oddać się błogiemu lenistwu.

Pogórzańskie wgórza porośnięte są winnicami. Na pogórzańskich łąkach pasą się dorodne owce. Na wełnę, na mleko. na mięso. Na pogórzańskich zboczach stoją dwa gospodarstwa. Winnica Siepietnica oraz Siedlisko Muchówka.

Dwie sąsiadki, naturomaniaczki, połączyło zamiłowanie do wina, jedzenia I lokalnego dobrodziejstwa. Ze wspólnej pasji zbudowały smakowity koncept. Kiedy Kasia dogląda krzewów winorośli i układa kolejne butelki wina w piwniczce, Tati z oczami pełnymi łez kroi kilogramy cebuli do marynowania jagnięciny.

W kameralnym, uroczym, wiejskim siedlisku podczas niejednej leniwej niedzieli możecie rozsmakować się w siepietnickich winach i potrawkach z jagnięciny, specjalności gospodarstwa. Cisza, która zalega w gwarnym towarzystwie, kiedy na stoły wjeżdzają misy pełne jedzenia, początkowo wprawiała gospodynię Muchówki w lekkie zakłopotanie. Szybko okazało się, że przecież nie można jednocześnie rozmawiać i  rozkosznie pałaszować jagnięce potrawki. Przyzwyczaiła się też do odgłosów cmokania, oblizywania palców i kolejek po dokładkę.

A potańcówki urządzane przez najedzonych i zadowolonych gości to już tradycja.